zamknij

Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

JANSEN DIAMONDS
Darmowa dostawa już od 150 PLN

Nasza historia

 

Pomysł na pracownię jubilerską zrodził się w naszych głowach już wiele lat temu. Ja - ekonomista z zacięciem do robótek ręcznych i mąż - oficer mechanik okrętowy z ogromnym zacięciem do majsterkowania - zamarzyliśmy o tym aby połączyć nasze pasje i umiejętności i stworzyć coś własnego, wspólnego. 

Biżuteria zawsze nas pociągała, srebro, złoto, szlachetne kamienie, mają w sobie czar i moc, której nie ma żaden inny materiał. Kształtowane ręką człowieka mają zarówno duszę tego kto wymyślił, tego kto wykonał jaki i tego kto nosi. To czas, myśl i praca zaklęta w jedynym w swoim rodzaju przedmiocie.

Plany i pierwsze próby dojrzewały bardzo długo, aż w końcu, jak to bywa w życiu, przez kompletny przypadek rozpoczęła się nasza przygoda, której korzeni3 sięgają lat 30-tych XX wieku...

 

Aby zobaczyć początki firmy,  trzeba się cofnąć do lat 30-tych XX wieku kiedy Pan Felicjan Dolny marzył aby zostać inżynierem mechanikiem niestety ciocia, fundatorka jego edukacji, nagle zmarła i marzenia legły w gruzach. Rozpoczął więc naukę rzemiosła w znanej już wtedy firmie Kruk w Poznaniu poznał złotnictwo i zegarmistrzostwo, któremu poświęcił się najbardziej.

Pierwsze lata pracy i przyszła wojna przez co znalazł się w obozie jenieckim w Dobiegniewie. Aby nie siedzieć bezczynnie w obozie zgłosił się do pracy – przydzielono go do zakładu rzemieślniczego w niedalekim Berlinku.

Tam zastała go wolność. Razem z pięcioma Polakami, którzy wtedy też tam mieszkali, budowali tam zręby Polski.

Otrzymał dom ze stojącym obok wyposażonym warsztatem mechanicznym. Rozpoczął produkcję tokarek zegarmistrzowskich na polski rynek a dzięki bratu mieszkającemu w Zurychu, znalazł zbyt na rynek szwajcarski.

Niestety, pod koniec lat 40. atmosfera była wroga dla prywatnej działalności i kontaktów z zagranicą. Nękany przez UB musiał opuścić Berlinek by wraz z żoną i dziećmi, wrócić do rodzinnego Poznania.

Był nauczycielem w Technikum Mechanicznym oraz studiował zaocznie na Politechnice Poznańskiej. Wieczorami dorabiał  naprawianiem zegarków. Lecz ciężka choroba – gruźlica będąca efektem wojny, przerwała na 1,5 roku jego pracę i przekreśliła szansę na ukończenie studiów. Kiedy wyzdrowiał rozpoczął pracę w firmie Jubiler.

Kolejna ciężka choroba po kilkunastu latach skończyła się pójściem na rentę. I wtedy zaświtała myśl o założeniu własnej firmy.

W 1967 roku wstąpił do Spółdzielni Złotników i Zegarmistrzów w Poznaniu. Zaprojektował sam większość urządzeń, które mu służyły w zakładzie, i większość z nich jest sprawna do dziś.

Państwo Alicja oraz Andrzej Rowińscy dołączyli do firmy Pana Felicjana Dolnego w 1978 roku, gdyż widzieli w niej szansę na realizację planów życiowych oraz marzeń. Oboje skończyli politechnikę.

Wygospodarowali dwa pomieszczenia w wybudowanym przez nich nowym domu. Najpierw pracowali sami, pomagał im ojciec Pana Andrzeja, emerytowany nauczyciel, którego cieszyła prosta praca jubilerska. Ojciec Pani Alicji, już wtedy bardzo chory, mógł ich wspierać tylko radami.

Wszystkiego uczyli się wtedy sami, korzystając z niewielkiego  doświadczenia, które Pani Alicja nabyła pomagając swojemu ojcu w warsztacie, w czasie wakacji i z inżynierskiego zacięcia Pana Andrzeja, który konstruował maszyny i usprawniał produkcję.

Państwo Rowińscy działali w ramach Spółdzielni Złotników. Pierwsze wzory i pierwsze zamówienia zostały zrealizowane w ramach Targów Poznańskich.

Firma zaczęła się rozwijać i zatrudniać pierwszych pracowników.

Pod koniec lat 80-tych, otworzyły się możliwości pracy nie tylko w srebrze, ale także  w złocie.

Firma produkowała głównie na zlecenie Jubilera I Polsrebra natomiast zamówienia kilkakrotnie przekraczały możliwości zdobycia surowca ponieważ ten był przez komunistyczne władze reglamentowany.

W latach 90-tych po upadku komuny firma zaczęła działalność na własny rachunek, nadal w ramach Spółdzielni, ale samodzielnie dbając o zamówienia i zbyt. 

Wtedy Państwo Rowińscy nadali firmie nazwę RoDo (skrót od nazwisk Rodziców Pani Alicji i małżeńskiego) 

Do istniejących pomieszczeń Państwo Rowińscy dobudowali dodatkowe i Od podstaw stworzyli własną odlewnię. 

W połowie lat 90-tych w firmie pracowało już kilkanaście osób.

Firma oparła się na współpracy z kilkunastoma prywatnymi sklepami jubilerskimi I kilkoma hurtowniami. 

Intensywny rozwój został zatrzymany przez zalew importu biżuterii z Chin, gorszej jakości, ale bardziej atrakcyjnej cenowo.

Państwo Rowińscy skupili się na biżuterii srebrnej ręcznie wykonywanej i na wyrobach złotych.

W 2015 roku z powodów rodzinnych sprzedali swój duży dom I przenieśli się pod Poznań, a zakład został ulokowany w dwóch wynajętych pomieszczeniach.

Zbliżała się emerytura, część pracowników na nią poszła a produkcja systematycznie się zmniejszała 

Pani Alicja i Pan Andrzej również postanowili rozpocząć emeryturę. 

W 2018 roku my już wiedzieliśmy, że chcemy mieć firmę jubilerską. 

Mój mąż Sebastian znalazł ogłoszenie. 

 

Byliśmy akurat w Poznaniu i postanowiliśmy odwiedzić zakład Państwa Rowińskich...

Spędziliśmy tam cały dzień a podjęcie decyzji o zakupie zajęło nam 20 minut.

Tak oto przez kompletny przypadek trafiliśmy na cudownych ludzi którzy spowodowali, że nasze marzenia mogły się urzeczywistnić. Pani Alicja i Pan Andrzej zgodzili się przyjąć nas na „termin” i nauczyć techniki, którą doskonalili przez dwa pokolenia. Dziś  już jako JANSEN DIAMONDS dysponujemy Ich warsztatem, który ciągle rozwijamy i unowocześniamy.

W naszej pracowni obok urządzeń zaprojektowanych i stworzonych przez ojca Pani Alicji oraz tych zakupionych w czasach ciężkiej komuny, stoją całkiem nowoczesne. Korzystamy ze wszystkich i szczerze mówiąc najlepiej pracuje nam się na tych najstarszych - one ciągle mają duszę.

 

Co nas inspiruje? - wszystko - słowa, gesty, obrazy, muzyka ich połączenie i przenikanie. Zdjęcie w gazecie, ornament na filarze kościoła, przeczytana książka a czasem jej okładka. Zbieramy pomysły i przenosimy je na papier, są na kartkach, w notesach a nawet na paragonach, które akurat były pod ręką. Są wszędzie: w szufladzie szafki nocnej, w pudełku na blacie w kuchni, w torebce, w komodzie i grzecznie, równo poukładane w segregatorze zatytułowanym”pomysły”. Co jakiś czas je przeglądamy i wtedy się wszystko zaczyna.

Dobieramy metal, kamienie, przygotowujemy woski. Oferujemy tylko to co możemy wykonać sami, zawsze wychodziliśmy z założenia, że spełnieniem naszego marzenia jest umiejętność i możliwość zrealizowania naszego dzieła od początku - od myśli, tego światełka, przez stworzenie jej konkretnego obrazu aż do końca - wytworzenia jej własnymi rękami.

 

Nasze kolekcje tworzymy ręcznie, oczywiście korzystamy z matryc i odlewów ale nawet one zostają uszlachetnione naszą pracą.

Pamiętamy dobrze jaką dewizę wyznawali nasi Mentorzy i stale doskonaląc naszą wiedzę robimy wszystko aby nie przynieść Im wstydu. Pani Alicja i Pan Andrzej cieszą się, że praca 2-ch pokoleń ich wspaniałej rodziny jest kontynuowana a biżuteria produkowana na ich maszynach przysparza ciągle wiele radości innym ludziom.

Nasza biżuteria skierowana jest do osób, które doceniają rzemiosło, znają różnice pomiędzy pierścionkiem w całości - od przygotowania stopu do ostatniego polerowania - został wykonany ręcznie w polskiej pracowni a tym, który zszedł z taśmy produkcyjnej w tysiącach egzemplarzy gdzieś w dalekim kraju :)

 

Potrzebujesz pomocy?

Skontaktuj się z nami. Telefonicznie lub mailowo. Z przyjemnością odpowiemy na wszystkie pytania.